Akademia Wspinania
Mazda

Odcinek 5: Praca na stopniach

Share Button

 

FAQ Praca na stopniach

1. Jakie są główne przyczyny, dla których noga spada ze stopnia w trakcie ruchu?

Z reguły wynika to z braku dociążenia stopnia. Poprawnie wyprowadzony ruch wspinaczkowy powinien aktywować wszystkie cztery kończyny, co w wypadku stóp oznacza dociśnięcie ich do stopni, a tym samym mocniejsze wypchnięcie się z nich (resp. odbicie). W naszym wspinaniu często dyskryminujemy nogi zapominając, że są one pełnoprawnymi kończynami i również, na swój sposób, powinny „trzymać” się stopni jak ręce chwytów, pracować na nich, a nie tylko statycznie na stopniach leżeć.
Tarcie, jakie wytwarza się pomiędzy stopniem a butem jest tym większe, im mocniej but napiera na stopień. Źle dociążony, a zwłaszcza zupełnie odciążony stopień obraża się za lekceważące traktowanie i płata figle. Rzecz nie jest prosta, albowiem nogi najczęściej spadają ze stopni słabych, które psychologicznie dociążyć najtrudniej (mamy wrażenie, że dociążywszy taki stopnień tylko pogorszymy sytuację). Technika wszakże nie polega na poddawaniu się własnym emocjom i podążaniu za wrażeniami, tylko na uzyskaniu ruchowej samokontroli – niekiedy wymaga to „działania wbrew sobie”, ale się opłaca.
Inną przyczyną bywa, rzecz jasna, niepoprawne ułożenie nogi na stopniu, zazwyczaj pokrywające się ze zwykłą niedbałością. Praca na nogach wymaga cierpliwości i uwagi, za które nagrodą jest coraz bardziej elegancki (a przez to skuteczniejszy) sposób poruszania się po ścianie, zaś karą frustracja spowodowana nieustannym wspinaczkowym pechem („znowu mi zjechała noga w trudnościach”).

2. Czy stawanie na stopniach krawędzią buta jest zawsze błędem?

Nie zawsze, albowiem we wspinaniu nie ma reguł obowiązujących bezwzględnie. Praca czubkiem buta jest jedną z podstawowych dobrych praktyk wspinaczkowych i jako taka powinna stanowić dla nas świętość, niemniej świętokradztwo jest czasami dopuszczalne, zwłaszcza w terenie połogim. Może się okazać, że na wybitnie słabym i śliskim stopniu lepiej jest delikatnie „przykrawędziować”, w ten sposób zapewniając sobie większą powierzchnię styku buta ze stopniem, a tym samym zmniejszając prawdopodobieństwo przykrej niespodzianki. Pamiętać jednak należy, że w sytuacjach tego rodzaju używamy zawsze tej części bocznej krawędzi buta (z reguły zewnętrznej), która znajduje się przy samym jego czubku, nie dalej. Od umiejętności użycia krawędzi w wyjątkowej sytuacji znacznie jednak ważniejsze jest opanowanie techniki zasadniczej, czyli pracy czubkiem.

3. Czy „przeskoczenie” nogami na stopniu może być dopuszczalne?

Jak wszystko, niemniej prawie zawsze świadczy o niefrasobliwości, nie zaś klasie wspinacza.

4. Czy lepiej jest wykonać trudną zmianę nóg, czy krzyż nogami?

To zawsze zależy od bieżącej sytuacji, należy wybrać wariant mniej kosztowny energetycznie. Istotnie, czasami zdarza się, że do dyspozycji pozostaje kilka stopni, zaś zmiana nóg (skądinąd uzasadniona) jest karkołomną. Można wtedy zastąpić ją bądź krzyżem na nogach (o ile stopnień, na którym wówczas znajdzie się noga odpowiada naszym zamiarom), bądź kilkoma ruchami nóg, finalnie wprowadzającymi nas odpowiednią nogą na stopień, który spowodował awanturę. Podstawowa jest umiejętność odpowiedzenia sobie na pytanie: „W jakiej pozycji chcę się ostatecznie znaleźć i jak mogę to uczynić najłatwiej?”.
Jednocześnie – koniecznie trzeba unikać syndromu „ucieczki od manewru” – jeżeli nie lubimy zmieniać nóg, nie wychodzi nam to i w ogóle temat nas irytuje, możemy wpaść w pułapkę unikania zmian jak się tylko da. Skutkuje to zwyczajnym uwiądem nieużywanej umiejętności, z którym coraz trudniej będzie sobie poradzić. Niedoskonałości techniczne należy naprawiać bezpośrednio, a nie poprzez szukanie rozwiązań zastępczych.

5. Czy lepiej jest wybrać dobry stopień tarciowy, czy słaby „zwyczajny”?

Lepiej jest wybrać lepszy stopień. Wymaga to umiejętności skorzystania z niego, dlatego wszechstronność techniczna jest tak ważnym elementem klasy wspinacza – pozwala mu bowiem w każdej sytuacji wybierać te rozwiązania, które są naprawdę, obiektywnie najlepsze. Oczywiście, jeśli wybitnie nie gustujemy w stopniach tarciowych, zaś wyjazd w skały właśnie się kończy, przez co mamy ostatnią szansę poprowadzenia drogi marzeń, szukamy takich technik i ustawień, które są aktualnie najlepsze dla nas. Trzeba być jednak uważnym i nie wpaść we wspomnianą już pokusę korzystania z erzaców („nauczę się świetnie stać na piciokach, to nie będę musiał tarciowych używać”), tylko systematycznie pracować nad słabymi stronami.

Wróc do akademii