Akademia Wspinania
Mazda

Interludium

Share Button

Nastąpiło chwilowe pucharowe interludium. Rezygnacja z karkołomnej wyprawy do Indii pozwoliła zdobyć trzy tygodnie potrzebnego spokoju – miejmy nadzieję, z pozytywnym efektem “formalnym”. W najbliższy weekend wycieczka w miejsce, którego zawodniczo nie lubię, to znaczy do Insbrucka.

Rzadko kiedy dobrze startowało mi się w Tyrolu, czułem na plecach oddech postępującego krok w krok pecha, pojedynczych prób odbierających szanse dalszej walki, słabych występów pomimo niezłej dyspozycji. Tylko w zeszłym roku Austria była dla mnie nieco łaskawsza. Wtedy wszakże wspinałem się naprawdę dobrze, a i tak awans do półfinałowej dwudziestki wisiał do samego końca na włosku i wymagał pokonania najtrudniejszego problemu eliminacji.
Nie da się ukryć, że mój humorek po trzech edycjach pucharu kuleje. Pierwsze miejsce pod kreską w Chinach przepełniło czary goryczy. Powrót z Azji był nieprzyjemny, tarcza uwierała w plecy. Po głowie zaczęły chodzić myśli o własnej metryce, jakieś bajania o nieokreślonej przyszłości, banialuki. Nie było jak oczyścić się z emocji do niczego niepotrzebnych. Cierpiałem.

Trudno powiedzieć, aby przed Insbruckiem było lepiej. Czas pozostający do kolejnego startu w trakcie sezonu jest mało charakterystyczny. W sporcie, jak w prawdziwym życiu, weryfikują nas fakty dokonane. Te przyszłe ciążą zbędnym balastem, więc z czasem człowiek uczy się go zrzucać i żyć “jak gdyby nigdy nic”. Prawda, od czasu do czasu należy zerknąć “z powrotem ku przyszłości”, coby nie stracić orientacji i obranego kierunku. Cała sztuka w tym, aby rzucać okiem dyskretnie – ani sekundy dłużej niż trzeba nie odrywać się od chwili bieżącej. No, a już z pewnością nie robić “żony Lota” i nie rozpamiętywać, zwłaszcza występów najbardziej niedawnych! Rzecz trudna i przyznać muszę, że ostatnio średnio mi wychodzi.

Wiadomość dobra – do Austrii jedzie nas więcej, niż dotychczas podróżowało. Nareszcie na starcie pojawią się “Kierownik” Główka oraz Paulina Kalandyk. Niespodziewanie posmakować międzynarodowej rywalizacji zapragnęła też Olga Niemiec. Oznacza to szóstkę startujących – może niedużo jak na standardy międzynarodowe, ale przecież dwukrotnie więcej niż do tej pory w bieżącym sezonie.

Wróc do bloga