Akademia Wspinania
Mazda

Sentymenty

Share Button

Sentymenty są rzeczą ważną w życiu. Nie, żeby człowiek powinien być „sentymentlany“, niemniej uleganie im od czasu do czasu jest nie tylko psychologicznie zdrowe, ale i moralnie słuszne. Sentymenty pomagają nam tworzyć kulturę – pojawiają się przy rzeczach zbyt dawnych na teraźniejszość i zbyt młodych na tradycję., stanowiąc łącznik pomiędzy nimi.
Podróże do Krakowa są dla mnie zawsze wydarzeniami sentymentlanymi, lecz przy pewnych okazjach nabierają szczególnego smaku. Chwile, kiedy mogę włożyć z powrotem te czy inne buty, w jakich zwykłem niegdyś chadzać ulicami mojego Miasta, pozwalają na wgląd w zjawisko przemijania. Nie są to chwile nieszczęśliwe – przemijanie to przeciaż „własny bieg życia naszego“ i jeśli z tego ostatniego jesteśmy zadowoleni, to i przemijanie przyjmujemy nie tyle ze smutkiem, co z nostalgicznym smętkiem w duszy. Z sentymentem.

20160220110803_fot_Szymon_Aksienionek

Kiedy piszę te słowa, trwa sobie szósta odsłona „Ładuję na Czepca“, zawodów sekcyjnych w moim rodzinnym RENI-Sporcie. Pamiętam pierwsze „Ładuję…“, chociaż nie wiem, czy byłem już wtedy na Czepca chwytowym. Zebraliśmy się towarzystwem wszystkich instruktorów i pracowników ściany w piątek po zamknięciu, a następnie suto zakrapianym wysiłkiem doprowadzaliśmy do skutku pierwsze zawody dla naszych klientów. Około szóstej rano – pora, kiedy nagle powraca rezon – trwaliśmy w uzasadnionej obawie, że inicjatywa nie spotka się z odzewem (zwłaszcza, że wiosenna pogoda zapowiadała się „skałkową“) i uczestników będzie mniej niż organizatorów. Głupio wtedy byśmy się poczuli, a jeszcze głupiej ci nieliczni przybyli na „zawody“, które wówczas słusznie należałoby pisać w cudzysłowie. O ósmej rano wyjrzeliśmy na światło dzienne i kiedy oczom naszym ukazała się przebiegająca przez cały parking kolejka zawodników, poczuliśmy pierwszy, jeszcze nieuzasadniony pozytywną weryfikacją naszej pracy, podmuch satysfakcji. Zawody udały się wspaniale i stworzyły trwały fundament pod kolejne edycje cyklu.
Problem tożsamości stanowił od zawsze wyzwanie dla filozofów. Urodziłem się 11 września 1984 roku i jestem przez cały czas tą samą osobą, a zarazem chwilę temu byłem kimś innym niż teraz: kimś, kto jeszcze nie napisał tych słów, a nawet napisał był słowa inne, a potem je wymazał, tak jak być może wymaże i te, zanim tekst zostanie ostatecznie opublikowany przez „kogoś“ jeszcze innego. Raczkowski opublikował kilka lat temu rysunek ludzika: „Chociaż jestem tylko narysowanym ludzikiem… to jednak nie mógłbym sobie wyobrazić, że jestem kimś innym“. Powrót na stare śmieci przełamuje niemoc ludzika – pozwala przez chwilę być kimś, kim już się nie jest.
Sentyment to stan, który zawiesza nas pomiędzy naszym wczoraj i naszym dzisiaj dzięki sile tożasmości, którą jednocześnie potwierdza i podważa. Jeśi drogi naszego życia ułożyły się źle, przechodzi w rozpacz. Dopóki wszakże dziarsko pchamy wózek naprzód, umacnia nas w sobie samych, jednocześnie otwierając na to, co dopiero nadejdzie. Dobrze mu się od czasu do czasu poddać.

Wróc do bloga